Czy podobnie jak większość marketingowców odmieniasz relacyjność i personalizację przez wszystkie przypadki? Jeśli tak, dostrzegasz pewnie spory potencjał w podejściu do Twojego klienta jak do… znajomego.
Czemu to może się sprawdzić?
– Bo nachalna reklama nikogo nie przekona,
– bo sam kolportaż tysiąca nieprzemyślanych graficznie ulotek da Ci mniej zysku, niż 100 materiałów personalizowanych,
– bo podczas podtrzymywania lub budowania od podstaw zaufania trzeba o sobie przypominać, ale jednocześnie stawiać w centrum klienta.
O ile jednak sama teoria wydaje się łatwa i realizowana zwłaszcza podczas spotkań sprzedażowych (bo z klientem jesteśmy wówczas twarzą w twarz, wobec czego możemy pozwolić sobie na small talks), o tyle wdrożenie jej w swój lejek sprzedażowy jest nieco trudniejsze.
Dla wielu z nas remedium na to bywają social media – z ich mniej formalnym, często rozrywkowym podejściem utożsamianym jako relacyjność. Czy to błąd? Nie do końca, bo staramy się rozwinąć relację i zaprosić klienta do naszej przygotowanej narracji. Musimy jednak pamiętać również i o tym, że coraz większa część z nas myśli o cyfrowym detoksie, albo przynajmniej o ograniczeniu jego roli.
Żeby budować relację warto odwołać się również i do emocji oraz wspólnych chwil, które wraz z naszymi klientami przeżyliśmy. Dlatego wszelkie rzeczy personalizowane, nawet na drobną skalę (chociażby imienne zaproszenia na organizowane wydarzenie w niektórych branżach) odniosą dobry skutek w procesie budowania marki.
Równie dobrym pomysłem jest połączenie wstępnej personalizacji oraz okoliczności wybitnie sprzyjających podtrzymaniu relacji, przypomnieniu o sobie.
Takimi są właśnie święta.
Jeszcze kilka lat temu placówki pocztowe w okresach przedświątecznych przeżywały prawdziwe oblężenie – lubiliśmy wysyłać kartki świąteczne, które na ten moment zostały wyparte przez MMS. Mimo ich dostępności i powszechności sami jednak inną wagę przywiązujemy do skopiowanego z Internetu SMS’a z życzeniami (lub ofertą reklamującą najlepszy produkt) a ręcznie podpisanym, spersonalizowanym listem lub zaproszeniem. Te pierwsze są ekonomiczne pod względem czasu, drugie natomiast mogą być nośnikiem emocji, która są podstawą do budowania trwałych relacji.